Tag Archive for Sobie

Re: Jak jeździć automatem?

pierwszy był mercedes S stary ale to automat nie do zabicia, potem honda legend, następna acura TL, a teraz acura MDX z żadnym nie miałem większych problemów ze skrzynią, jeżeli jest moc jeżdzi się wspaniale, w miarę zabezpieczona elektronicznie przed uszkodzeniem skrzynia to przestrzegając w/w zasad nie ma prawa nic paść, rozszczelnienie węża olejowego skrzyni w legendzie spowodowało włączenie skrzyni w tryb awaryjny czyli tylko 1 bieg do wjazdu na lawetę po naprawie węża zalaniu olejem dalej było ok, komfort jazdy nie do opisania, nie wyobrażam sobie powrotu do manualnej męczarni. pozdrawiam

Re: Zdaje sobie sprawe z tego, ze

Widziales nagranie z jego jazdy ? Jeszcze nie slyszalem, by ktos sie przyznal, ze slusznie zostal oblany…

Re: Peugeot 208 czy coś innego dla kobiety?

Ja bym na Twoim miejscu poczekał na nową Dacię Sandero Stepway. Powinna być tańsza, a poza tym, dzięki podwyższonemu zawieszeniu lepiej się nada na polskie beznadziejne drogi.

Sam bym sobie taką kupił gdyby nie fakt, że potrzebujemy większego rodzinnego auta.

Re: Zdaje sobie sprawe z tego, ze

> Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest bezuzyteczne

> jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo racjonalne, ale

> w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione odpowiedzialnosci

> za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Moj znajomy, niezly i bezwypadkowy kierowca z rocznymi przebiegami w granicach 50 000 km, postanowil „dorobic” sobie kategorie E do B. Oblal dwa egzaminy z praktyki. Nie z cofania czy parkowania przyczepa. Z powodu „niespodzianek”, ktorych nie byl laskaw nauczyc sie na pamiec. Gdy wzial jazdy doszkalajace nakazal „nauczenie zdania egzaminu” w konkretnym WORDzie. Zdal.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: To rodzaj zakamuflowanej lapowki.

> Zaplacisz, to ci powiemy, na czym cie urabiemy.

W wypadku kolegi mozna powiedziec, ze sam sobie jest winien. Instruktor pytal czy robimy nauke jazdy czy zdania egzaminu, a jak sie uda, to i nauke jazdy. Kolega zawsze mial problem z cofaniem przyczepa, wiec z rozmyslem poswiecil wiecej czasu na manewry. I to byl blad. Przy manewrach bowiem moze powtarzac manewr. A „nie zauwazenie” znaku czy linii dyskwalifikuje na miejscu i od razu.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Zdaje sobie sprawe z tego, ze

nazimno napisał:

> Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest

> bezuzyteczne jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo

> racjonalne, ale w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione

> odpowiedzialnosci za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Nie do końca.

Po pierwsze WYŁĄCZNIE zdanie egzaminu daje szanse na NAUCZENIE się jazdy samochodem. A po drugie, gdyby ten chory system obowiązywał od pół roku, waaadza by to widziała i proponowała sensowne zmiany, to być może aktem odpowiedzialności cywilnej byłoby poczekać ze swoimi planami (ciągle musimy na coś czekać, zwolnić itd – wygląda na to, że jeden z bardziej zapracowanych narodów na świecie, według waaadzy dysponuje nieograniczoną ilością wolnego czasu), żeby szkolić się i być egzaminowanym po ludzku. Sęk w tym, że jak ćwierc wieku temu zdawałem na PJ, to mierzyli moje manewry linijką, a jak ruszałem pod górkę, to pod tylne koło podłożono mi zapałkę – jeżeli złamałbym zapałkę (wystarczyłoby cofnąć o parę milimetrów!!!), to „dziękujemy temu panu”…



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Zdaje sobie sprawe z tego, ze

„byt okresla swiadomosc” kursanta i ten w procesie ewolucji dostosowuje sie

do swiata go otaczajacego.

Ten system stworzono z pelna swiadomoscia tego, ze jest on chory od momentu poczecia.

Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest bezuzyteczne

jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo racjonalne, ale

w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione odpowiedzialnosci

za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Re: Panstwo udaje, ze nie daje szans

> A tak naprawdę NIC się nie zmieni.

Alez sie zmieni. Nastepnym krokiem, w totalitarnej walce o bezpiecznestwo, bedzie nowa pozycja w taryfikarorze: brak dzienniczka na pokladzie auta – 200 zl i 10 pkt. karnych. Jego brak bowiem moze sugerowac czujnej wladzy, ze obywatel probuje cos krecic…

A ze nikomu takie podejscie zycia nie uratuje… Wazne, ze wladza kolejny raz bedzie mogla odpowiedziec, ze kierowcy sami sa sobie winni, choc oni wychodza wrecz ze skory…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Wczytujac sie w tekst

Wladze stawiaja jak szalone radary, fotoradary, buduja wysepki, ronda, zapowiadaja kaskadowe kontrole itp. M.in. dlatego, ze dziennie, srednio raz na 100.000 km drog publicznych dochodzi do smiertelnych wypadkow z udzialem pieszych. A to za duzo. A z tekstu wynika, ze srednio co 300 km drogi natykamy sie na ewidentnie zbedne oznakowanie, bo informujace o zakonczonych robotach. To jednak jakos nikogo z wladcow za nadto nie wzrusza i dalej stawiaja te swoje budowle, bo ludziska znakow nie przestrzegaja…

Zrodlo:

1. „Do tego trzeba doliczyć ponad tysiąc znaków, które ustawiono na czas remontu, po zakończeniu którego nikt nie zawraca sobie głowy ich uprzątnięciem. Wbrew pozorom takie „pozostałości” też są groźne, bo wyrabiają w kierowcach zły nawyk traktowania ograniczeń z przymrużeniem oka.”

2. Polska dysponuje okolo 300.000 km drog publicznych, z ktorych wprawdzie blisko 1/3 to bloto, ale w statystyki wchodzi

3. na tych drogach mamy srednio 3 zabitych pieszych i okolo 1000 robot drogowych, ktorych juz nie ma, ale znaki sa



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane

klemens1 napisał:

> Gdyby były testy psychologiczne na znakologa, to polscy fachowcy od oznakowania

> też by go nie zdali.

I to pisze akurat ten, ktory od ponad roku nie jest w stanie napisac, jak powinny byc oznakowane dwa nastepujace po sobie odcinki drogi z roznymi ograniczeniami predkosci.



Klemens1: „pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę.”

Proponuję ustalić: – pomiar = to co zmierzył fotoradar

– wynik = pomiar po odjęciu ew. błędu pomiaru

Re: Rekord do dziś aktualny – 1973

już w roku 73 tuż po pobiciu tych rekordów było widać całą żenadę. Wystarczyło obejrzeć sobie Simcę Aronde, której rekord pobił Polski FIAT 125p (tak wówczas nazywano oficjalnie tę markę). Wracając do Simki Aronde – wygląda nieco podobnie do P-70.
Te rekordy od lat 70 już nikogo nie interesowały, mimo to szacunek dla naszej ekipy. Cała Polska mocno to przeżywała. Dobrze pamiętam ten moment, bo na autostradzie E22 z Wrocławia do Legnicy na jednym, wyłączonym z ruchu pasie jechał rekordowy FIAT, po drugim normalnie jechały samochody. I kilka razy mijaliśmy się z tym FIATEM, mój starszy sąsiad w swojej świeżo sprowadzonej z zachodu BMW, nawet wyprzedziliśmy raz FIATA! Ruch na E22 był wtedy mizerny, jedna setna współczesnego.

Re: Toyota Corolla rocznik 2005 – jaka cena?

roney03 napisał:

> Ty rzeczywiscie jestes zalosny

> masz pomagaj

> forum.gazeta.pl/forum/w,25,140071512,140071512,Nowoczesna_sofa_czy_bedzie_pasowala_do_wnetrza_.html

> forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=%20net_marika&author=%20net_marika&sortMode=SCORE&queryMode=SIMPLEALL&pageNumber=2

> Kumasz pan to, czy masz pan za daleko do łba?

Ja odpowiadam na tema t a ty mi dogadujesz ! puknij się młotkiem w czółko …

żałosne to są twoje docinki !;-)



Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają …To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

Ja znam miasto

bo się tam wychowałem. I wiem jak się jeździ. Pasy ruchu zmieniam prawidłowo. Zresztą nie wiem czy sobie to wyobrazisz, ale w innych miastach też są pasy ruchu. Uwierzysz w to??? A jednak tak jest.

Macie w Polsce fatalną opinię. I to jest prawda.

M.

Re: Ja znam miasto

> Macie w Polsce fatalną opinię. I to jest prawda.

Mam to w nosie. To nie jest merytoryczne stwierdzenie. Jezdze tu nieomal codziennie, po roznych drogach i wypadki chamstwa widuje naprawde rzadko. Co wiecej, o wiele czesciej zdarza sie to np. bogatym wlascicielom aut z rejestracja PO czy KR. Ale jest to tolerowane. Niech sobie jada…

Nie zaprzeczam, ze wielu warszawiakow, zaprawionych w bojach w zakorkowanym miescie, probuje jezdzic na grubosc lakieru w miejscach, gdzie szczyt komunikacyjny zajmuje 12 minut na dobe i taka jazda nie jest znana. Ale glupki zadufane w sobie sa wszedzie. Rowniez w Warszawie, gdzie jak wiesc gminna niesie, warszawiakow ubywa, czego jestes koronnym przykladem. Ja rowniez, choc codziennie tu bywam…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: misiaczek=mały ptasiulek= buhahahahaha=idiota

agjawroc napisał(a):

> witaj

>

> No niestety jestem tu pierwszy raz i nie wiedziałam, że bywają tu ludzie mało p

> oważni 🙂

Mało poważni są fajni i sympatyczni:) …gorsi są ci którzy obrażają innych 😉



Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają …To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

Re: Statystyka nowo-zarejestrowanych marek w (D):

Niemcy nie są głupi…kupują Volkswageny …jak ja 😉



Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają …To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

Re: Które pasy mogę zająć przy skręcaniu na rondz

piterek91 napisał:

> Zastanawia mnie tylko kwestia zmiany pasa ruchu, ponieważ ja nic takiego tutaj

> nie widzę, ja jadę swoim pasem on jedzie swoim i to on próbuje włączyć się do r

> uchu nie ja,

Błąd – on już jest w ruchu i nie próbuje się do niego włączyć (nawet zatrzymanie na czerwonym świetle nie wyłącza z ruchu, ale już zjechanie na pobocze, czy zatrzymanie się w celu wypuszczenia pasażera: TAK).

> więc nie wiem czemu mam mu ustępować pierwszeństwa. Biorąc pod uwa

> gę przytoczony artykuł to jeśli on by chciał to może skręcić z zewnętrznego pas

> a w lewo od razu na skrajny wewnętrzny i muszę go puścić? Przecież to bezsens.

> Poza tym trudno żebym patrzył w prawe lusterko kiedy skręcam w lewo.

Głowy bym sobie za to nie dał uciąć, ale ja bym jechał tak:

– z pasa pierwszego od lewej wjechałbym na pas również pierwszy od lewej (tutaj bezkolizyjnie) a potem ewentualnie zmieniałbym pasy w prawo (jeśli mnie wzrok nie myli, to można chyba na tym odcinku po skręcie zmienić pas tylko na prawy, a nie odwrotnie),

– z pasa drugiego od lewej zająłbym po skręcie prawy skrajny pas,

– pasy środkowe pozostawiłbym jako bufor…

Ale to tylko ja. Jak nie mam pewności kto ma pierwszeństwo – ustępuję pierwszeństwa. Jak wydaje mi się, że mam pewność, ale gość obok jedzie kursem kolizyjnym – to też staram się uniknąć kolizji. A jak mi nie pozwoli na to – to zawsze pozostaje zapis z kamerki…

Gdybym jednak miał postawić dolara przeciwko orzeszkowi, to na 90% obstawiałbym Twoją winę, jeślibyś z lewego skrajnego pasa zajął inny niż lewy skrajny powodując przy tym kolizję (na podstawie cytowanego przeze mnie artykułu): oba pasy umożliwiają jazdę w lewo – z dwóch robią się cztery, ten po prawej ma pierwszeństwo w przypadku zmiany pasa. Jeśli się mylę, to możesz podać inny paragraf, który by można było tutaj zastosować? Bo ten po prawej przytoczyłby właśnie ten.