Tag Archive for Raz

colin…..

Ladne fotki,

ale nie widze nic z Caldera de Bandama, Agaete ani z Vegueta…. chyba nie przegapiles?

pozdro z GC,

a wpisami ludzi co bmw widzieli na parkingu albo u sasiada przed domem…. ehhhh…. szkoda gadac…

Zawiechy bejcy to legenda, wydechy niezniszczalne, a komfort jazdy….. ojjjjj…. raz bejca zawsze bejca…

Wczytujac sie w tekst

Wladze stawiaja jak szalone radary, fotoradary, buduja wysepki, ronda, zapowiadaja kaskadowe kontrole itp. M.in. dlatego, ze dziennie, srednio raz na 100.000 km drog publicznych dochodzi do smiertelnych wypadkow z udzialem pieszych. A to za duzo. A z tekstu wynika, ze srednio co 300 km drogi natykamy sie na ewidentnie zbedne oznakowanie, bo informujace o zakonczonych robotach. To jednak jakos nikogo z wladcow za nadto nie wzrusza i dalej stawiaja te swoje budowle, bo ludziska znakow nie przestrzegaja…

Zrodlo:

1. „Do tego trzeba doliczyć ponad tysiąc znaków, które ustawiono na czas remontu, po zakończeniu którego nikt nie zawraca sobie głowy ich uprzątnięciem. Wbrew pozorom takie „pozostałości” też są groźne, bo wyrabiają w kierowcach zły nawyk traktowania ograniczeń z przymrużeniem oka.”

2. Polska dysponuje okolo 300.000 km drog publicznych, z ktorych wprawdzie blisko 1/3 to bloto, ale w statystyki wchodzi

3. na tych drogach mamy srednio 3 zabitych pieszych i okolo 1000 robot drogowych, ktorych juz nie ma, ale znaki sa



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Będzie mniej znaków

www.auto-swiat.pl/1-zbedne-znaki-sprawdzamy-czy-mniej-znakow-drogowych-oznacza-wieksze-bezpieczenstwo

na kilometrowym odcinku ulicy w Warszawie pokazuje, że jest ich około dwa razy więcej niż na podobnej ulicy w czeskim Brnie

Prawdziwym przekleństwem polskich dróg są jednak ograniczenia prędkości wprowadzane na zasadzie pełnej dowolności. Wśród ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego od lat krąży ponury dowcip o najczęstszym uzasadnieniu ograniczenia prędkości do 40 km/h w środku małej wioski, bo… „sołtysowi psa przejechali”.

„Wnioski o ograniczenia prędkości są zatwierdzane automatycznie, bo przecież w Polsce każdy zna się na ruchu drogowym i wie, że od tego będzie bezpieczniej” – dodaje sarkastycznie Marek Wierzchowski. Co gorsza, raz ustawione ograniczenie, będące na przykład reakcją na pojedynczy wypadek z ofiarami śmiertelnymi, bardzo rzadko jest likwidowane. Dlaczego? Tego już nikt nie chce powiedzieć oficjalnie, ale wygląda na to, że urzędnicy po prostu boją się wziąć odpowiedzialność za takie decyzje.

Przykładem może być kilkumiesięczna walka warszawskiej policji o podniesienie dopuszczalnej prędkości na dwóch stołecznych przelotówkach (Trasy Siekierkowska i Łazienkowska), które swoimi parametrami – dwa razy po trzy pasy ruchu oraz skrzyżowania bezkolizyjne – w niczym nie ustępują drogom ekspresowym. Urzędnicy miejscy nie chcieli przyjąć do wiadomości, że podniesienie ograniczenia z 60 i 70 km/h do 80 km/h nie spowoduje regularnych karamboli, bo przecież kierowcy i tak najczęściej jeżdżą tam nawet 100-110 km/h.

Czyli taka jest metodologia ustanawiania ograniczeń – nie ze względu na niebezpieczeństwo czy hałas, tylko „bo tak i to ja tu jestem urzędnikiem”. Czy kogoś to zaskoczyło?



Habudzik napisał:

27.07.2007r. – „Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???”

www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska

Re: Rekord do dziś aktualny – 1973

już w roku 73 tuż po pobiciu tych rekordów było widać całą żenadę. Wystarczyło obejrzeć sobie Simcę Aronde, której rekord pobił Polski FIAT 125p (tak wówczas nazywano oficjalnie tę markę). Wracając do Simki Aronde – wygląda nieco podobnie do P-70.
Te rekordy od lat 70 już nikogo nie interesowały, mimo to szacunek dla naszej ekipy. Cała Polska mocno to przeżywała. Dobrze pamiętam ten moment, bo na autostradzie E22 z Wrocławia do Legnicy na jednym, wyłączonym z ruchu pasie jechał rekordowy FIAT, po drugim normalnie jechały samochody. I kilka razy mijaliśmy się z tym FIATEM, mój starszy sąsiad w swojej świeżo sprowadzonej z zachodu BMW, nawet wyprzedziliśmy raz FIATA! Ruch na E22 był wtedy mizerny, jedna setna współczesnego.

Diabelnie ciężka praca, ale za dobre pieniądze

Czy wyście oszaleli gdzie się da tyle zarobić ?Po pierwsze język ,po drugie trzeba mieć doświadczenie,po trzecie lubić spać w budzie jak pies,po czwarte zarobki duże ale ktoś policzył ile zostaje po wydatkach kierowcy na rękę,pracowałem i w Anglii i w Niemczech,obiecują w np 1700 funciaków ale brutto albo 1800 eur również brutto okłamują że 3/1 lub 2/1 tak naprawdę zawsze coś wypadnie i jeżdzisz 4/1 i co się wtedy dzieje zarabiasz mniej w tym miesiącu gdzie masz nie cały tydzień dla siebie zawsze te 200 euro mniej dolicz przejazdy do polski ,jedzenie i ile ci zostaje,śmieszne pieniądze dlatego niemiec czy angol nie chce tyrać za takie pieniądze,ale polak węgier oczywiście,zaoszczędzi jak je zupki w proszku:)Nie ma co liczyć na kokosy w zawodzie kierowcy.Te super czasy się skończyły paliwa nie podprowadzisz kary finansowe sa ogromne i zawsze są zrzucane na kierowce w szczególności jak jest polak.Z zawodem kierowcy to jest tak jak ze spawaczem Tusk zachęcał 🙂 To jest praca dla ludzi twardych którzy myją się raz na tydzień bo oszczędzają na płatnych prysznicach, nie piorą,z braku czasu załatwiają się w kabinie taka to jest prawda nikt nie chce o tym mówić bo wstyd,ale tak to wygląda taka szara rzeczywistość.

Re: Uwaga na Toyoty z silnikiem diesla!

Ale w tym linku piszą, że w nowym modelu jest to samo mimo, że Toyota zapewnia, że nie.

Coś w tym musi być skoro Toyota w ogóle zrezygnowała z produkcji diesli.

Z wymianą też jest kicha bo nie wymieniają na nowe bloki tylko dają regenerowane, które wytrzymują ok. 100k km a potem do wyrzucenia bo regenerować można tylko raz.

Re: Opel Corsa B – kobieta pyta :)

agjawroc napisał(a):

> witaj

>

> ostatni przegląd generalny z wymianą płynów odbył się w październiku 2009 r.

Jeżeli wymieniono wszystko, łącznie z płynem hamulcowym i chłodniczym, to jak wyżej.

> od tamtej pory tylko przeglądy do OC – corocznie w maju, do tego wymiana oleju

> wiosną tego roku – auto przez te 3 lata przejechało 13000 km. Oleju nie chcieli

> mi wcześniej wymienić – powiedzieli, że co 15000 km i kropka 🙂 Miesięcznie r

> obię max 500 km.

Z tym „15.000 i kropka” może i mają trochę racji (podobno). Ja jednak wolałbym dmuchać na zimne – w końcu wymiana oleju i filtra oleju to groszowa sprawa.

> Tankuję na BP tylko, wymieniać filtr? Był zmieniany 10.2009 ?

Jeżeli nic niepokojącego (problemy z uruchomieniem, problemy z przyśpieszaniem [choć to 1,0, tak więc są – ale chodzi mi o niechętne „wchodzenie silnika na obroty”) się nie dzieje – to po co?

Też najczęściej BP – filtr w jednym z samochodów wymieniłem tylko jeden raz już po trzech latach – jak podjazd do garażu nie był gotowy i poprzedni filtr uszkodziłem 🙂

> Filtr powietrza wymienię 🙂

Warto, przynajmniej raz na dwa lata powinno się.

> To coś przy hamulcach, co jest z przodu, mam do wymiany – dowiedziałam się przy

> wymianie opon 🙂 Nie piszczą ale mają mało mm.

Klocki albo tarcze i klocki.

Klocki to kilkadziesiąt złotych (plus wymiana, bo zakładam że sama tego nie zrobisz). Klocki + tarcze w Corsie B nie powinny kosztować więcej niż 300 złotych (z wymianą już).

> Dziękuję 🙂

Proszę bardzo i przepraszam za ten pasek – też mam starego Opla, tyle że innego i z większym silnikiem i miałem prawo się z rozpędu pomylić, co na szczęście szybko mi wytknięto 🙂



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)

Re: Taka mała historyjka

> Ale zdajesz sobie sprawe, ze proponujesz podwojenie pewnego rodzaju zna

> ku, tworzenie abstrakcyjnych odcinkow drog, gdzie na takim samym rodzaju drogi

> maja obowiazywac zupelnie rone ograniczenia predkosci, do tego w groteskowo kro

> tkim odstepie?

I myslisz, ze mnie to moze zdziwic? Szczegolnie po wspomnianej Trasie Torunskiej, gdzie pewnie z gora 10 lat w jedna strone bezpiecznie bylo 80 km/h, a w druga niebezpiecznie, wiec postrawili 60 km/h i nieomal stracjonarny patrol z suszarka. Oczywiscie do czasu likwidacji tej szescdziesiatki. Wtedy za jednym zamachem poprawiono bezpieczenstwo nic nie robiac oraz zaniechano, wobec poprawienia bezpieczenstwa, nawet egzekwowania 80 km/h.

> I to ma byc wklad w walke z nadmiarem bodzcow obciazajacych kierowcow?

Antybiotyki nie sa dobre w nadmiarze. Ale jak ostatnio dopadlo mnie zapalenie pluc, po raz pierwszy od ponad 20 lat, zgodzilem sie na ich zastosowanie. Pomoglo znakomicie, choc bralem je przez 2 tygodnie! Dodam niesmialo, ze lekarzy unikam jak zarazy, wiec zglosilem sie w stanie, ktory wprawil w oslupienie medyka, ktory zaraz chcial wzywac pogotowie i zamykac do szpitala. MOja corka, ktorej rowniez oszczedzamy tych specyfikow, w zeszlym roku polegla tak, ze podalismy. Po poludniu wygladala juz na zdrowa. Tak znakomicie dzialaja leki, ktore w nadmiarze maja calkowicie odmienne dzialanie. Nie raz pisali to w prasie.

> Obawiam sie, ze jako znakolog zostalbys po tygodniu zlinczowany.

A ja nie. W ciagu tygodnia bowiem nie dalbym rady usunac nawet cwierci polowy tego badziewia, ktore zdobi nasze drogi. A zanim postawilbym nowe znaki, najpierw zweryfikowalbym stare.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Stan polskich dróg

jest coraz fajniej.

Nie narzekam. Na tych kierunkach które mnie interesują czasy przejazdu w ciągu ostatnich3-4 lat poprawiły sie w wielkim stopniu. Juz drugi raz trasę Wrocław (od stadionu) do Warszawy zrobiłem w ok 3 h. Jeszcze poł roku temu wychodziło 4,5.

A boczne drogi lubię, dziurawe również. Trezba mieć odpowiedni samochód 🙂 a plusem jest brak korków i bardziej przewidywalny czas dojazdu.



Kasia posprzątała mieszkanie, wyprowadziła psa na spacer, odrobiła lekcje, ale mama i tak zauważyła, że jest w ciąży.

Re: Stan polskich dróg

Się buduje.

Ale to chyba rzeczywiście zależy od regionu. Od jakiegoś czasu raz po raz ujeżdżam bocznymi drogami Dolnego Śląska i tam jest dramat. Chociaż zdarzają się odcinki z nowym asfaltem. Wielkopolska wygląda coraz lepiej, chociaż tempo robót woła o pomstę dokądkolwiek. W każdym razie robót drogowych w Polsce trochę widać.



Było, minęło…

Spacerkiem po Lesznie i wycieczka do Turwi

Errata

Było:

Zatem wykazując ci twoją ignorancję zapytywuję po raz wtóry: (to będzie ‚cztery’): wyzywasz mnie od analfabetów od dłuższego czasu (wyjasnienie: czyli od przypadku ograniczenia do 60 km/h bez innych informacji, które ty nazwałeś terenem zabudowanym), zatem czekam na to, aż mi udowodnisz, że to prawda.

Ma być:

Zatem wykazując ci twoją ignorancję zapytywuję po raz wtóry: (to będzie ‚cztery’): wyzywasz mnie od analfabetów od dłuższego czasu (wyjaśnienie: znacznie dłużej niż od omawianego przypadku ograniczenia do 60 km/h bez innych informacji, które ty nazwałeś terenem zabudowanym), zatem czekam na to, aż mi udowodnisz, że to prawda.

Oraz w jednym akapicie literówkowo wystąpił dublet ‚nie było’.

Re: Brednie. Jeszcze raz brednie.

Nie jest głupcem ten, kto czegoś nie wie, a ten, kto nie chce wiedzieć.

PoRD wcale nie jest wielką cegłą i jego przeczytanie (przynajmniej raz do roku, bo cały czas ewoluuje – nie zawsze w dobrą stronę) ze zrozumieniem (szczególnie niedopowiedzeń, które zawiera) powinno być obowiązkiem każdego, kto chce się nazwać kierowcą. Aczkolwiek są jeszcze inne akty prawne które warto poznać przed wyjazdem na drogę publiczną.

Re: Jak to jest z tym BMW za 12-15 tys. zł ?

> 1. Radość z jazdy… pod warunkiem, że odpuścisz sobie „316” i „318”… 316 E46

> chciał się ze mną ścigać raz na światłach sąsiad (sam mam 316 E36)… w luster

> ku podziwiałem jak znika. 105 koni mechanicznych w samochodzie ważącym 1400kg t

> o pomyłka.

podstawowy model do killowania 😉

jak mialem 120 KM@1100 kg to nawet nie było zabawne 😉



Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!

Re: prosze o opinie

O rany, to ktoś to jeszcze w Polsce oferuje jako nowe!?

Lepiej niech Twój znajomy rozważy jakiegoś Logana, Sandero, Chevroleta Sparka albo innego „budżetowca”, bo nawet jeśli kupi tą ładę, to raz po raz trzeba będzie oddać ją w ręce mechanika, choćby na przegląd, a skąd wziąć części do tak egzotycznej (od pewnego czasu) u nas marki? W przypadku marek normalnie oferowanych, choćby wspomnianej Dacii, takiego problemu nie będzie.



Było, minęło…

Spacerkiem po Lesznie i wycieczka do Turwi

Re: Monty Python’s cd. czyli "paradoks Kopycinski

Widocznie nie jestesmy takimi swiatowcami jak ty…

W Wiedniu bylem raz, w Zurychu wcale, jedynie w Berlinie wiele razy i jakos tych twoich ograniczen nie widzialem, poza 50. w miescie, czesto nieprzestrzegana jesli np. jest na wielopasmowce… A wielopasmowek tam sporo… Prawie tyle co u nas. 😉

Re: Wysepka uratowała życie!

rapid130 napisał:

> Mniej wybaczliwe?

> Ha, tworzone są już „drogi atakujące”.

I to na wiele sposobów. Od miejsc o „zaprogramowanym” wysokim współczynniku niebezpieczeństwa, żeby kierowcy zaczęli bać się jeździć, po miejsca atakujące „zaprogramowanym” nadmiarem bodźców, żeby kierowcy wśród szumu informacyjnego „zdejmowali nogę z gazu, panie kierowco”.

W tej idei jest tylko jeden poważny błąd. Na tej samej, z jakichś powodów trudnej drodze „zderzają się” kierowcy świetnie znający szykany i kierowcy, którzy widza je po raz pierwszy…



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

To trudne, ale sprobuj

Emes zalaczyl „dowod”, ze beton po lewej nie zawsze sluzy poprawie bezpieczenstwa. Fakt, ze tu krawezniki sa lagodne dla myslacych ludzi nie jest dowodem, ze wszystkie wysepki sa tak skonstruowane. Mam nawet poszlake, autorstwa naszego kolegi:

Z powyzszego, myslacy ludzie, moga wyciagnac wniosek, ze wysepki ewidentnie niebezpieczne sa na naszych drogach smutnym faktem. Dodam, ze ta szosa dzis juz ma zakaz wjazdu duzym, wiec rozbijac sie beda tylko mali. Jednak dokladnie taki sam „typ” wysepki, zakonczonej z prawej wysokim kraweznikiem, obowiazuje na szosie laczacej Jablonne z Nowym Dworem Mazowieckim (630). A tu ruch duzych jest dopuszczony. Co wiecej, dopuszczone jest pokonanie jej z predkoscia 70 km/h. Hm… W sam raz dla edka w jego tapczanowatym, ale jednak krotkim, vanie. TIR jadacy z ta predkoscia znaczy na czarno krawezniki na wyjsciu. Znakolog dostrzegl problem i na wyjsciach postawil czerwono-biale tabliczki ostrzegawcze. Zrobil wiec wszysko, co w jego mocy, aby do wypadkow czy kolizji z wysepka nie dochodzilo…

A mogl zrobic wiecej – nie stawiac jej.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.