Tag Archive for Emes

Re: źródło?

No tak, tezę o zielonych tablicach podobno pełniących funkcję białych wysunął emes, jego też proszę o poszukanie źródła. ( Nieuważnie śledziłem wątek.)

Re: fotoradar a śnieżyca?

> Zastanawia mnie teraz jedna kwestia – o ile teren zabudowany można zauważyć ot

> chociażby po zabudowaniach

Bardzo śmiała teza.

> Znak ograniczenia nie był czytelny, bo zaśnieżony,

Emes wjechał w drogę z zakazem ruchu chyba, bo znak był permanentnie czymś przysłonięty. Tłumaczenie tego oczywistego faktu nie pomogło. Podejrzewam więc, że w tym przypadku tym bardziej nie pomoże – trzeba ruszyć dupsko i miotełką odśnieżyć znak, bo na pewno owe 30 jest uzasadnione i jadąc 50 zabijesz na tym ograniczeniu jakieś 2-3 osoby. Problem, gdy chcesz odśnieżyć znak i w tym miejscu jest zakaz zatrzymywania się. Hmmm…. Tak czy owak jesteś piratem drogowym i przejeżdżasz tamtędy po to żeby zapłacić mandat – taka jest obowiązująca linia w programie poprawy bezpieczeństwa na drogach.

A rejestrator sobie kup – nie pytaj co w przypadku gdy go nie ma. Ma być.



Habudzik napisał:

27.07.2007r. – „Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???”

www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska

Re: Zasadność ograniczeń w praktyce

emes-nju napisał:

> Nikt przy zdrowych zmysłach nie ośmieli się stwierdzić, że w Polsce nie ma zasa

> dnych ograniczeń. Tylko, że im więcej takich dostosowanych pod ciężarówkę na mo

> krym, tym większe zagrożenie powodują ograniczenia zasadne – ludzie przyzwyczai

> li się, że jak na zakręcie stoi 60 km/h, to i setką się przeleci. Dla ułatwieni

> a dodam, że proces przyzwyczajania jest długotrwały i zwykle ulega przerwaniu j

> eżeli przelecenie setką ograniczenia do 60-tki na zakręcie kończy się w krajobr

> azie.

No więc chyba dobrze jest takim „przyzwyczajonym” przypominać, że jednak nie wszystkie ograniczenia są niezasadne, żeby nie musieli się o tym sami przekonywać, gdy wylądują w krajobrazie.

Tymczasem, gdy piszę, że właśnie z tego powodu wolę przestrzegać znaków (bo mniejsza jest strata z przestrzegania ograniczenia nieuzasadnionego niż ewentualne szkody, gdy zignoruję ograniczenie uzasadnione), spotykam się z przekonywaniem, że głupio robię, że tak się nie da, że to bez sensu itd.

Jura

Re: Zasadność ograniczeń w praktyce

emes-nju napisał:

> Dopóki wpływy z mandatów figurują jako pozycja budżetu RP, nie liczyłbym na to.

A jako co mają figurować. Jako wydatki?

Jura

Re: Pewnie przestrzegał przepisów

> W Polsce na skutek nieobecności policji i żenująco niskich mandatów warunki dyk

> tują („rządzą”) piraci.

Zapewne to oni odpowiadaja za to, ze srednie szosowe predkosci na dlugich dystansach (poza autostradami) nieublaganie zblizaja sie do 50 km/h?

> tują („rządzą”) piraci. Są tak rozzuchwaleni i pewni bezkarności, że podjeżdzaj

> ą pod zderzak, trąbią, mrugaja światłami, spychają na pobocze tych którzy usiłu

> ją przestrzegać przepisy RD,

Emes zalozyl watek o ilosci wlepianych mandatow. A podobno w Polsce jest takie piractwo. Gdzie zatem jest policja?

Przypomne:

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/29795/infografika_mandaty_europa_fotoradary.jpeg

Nadal bedziesz sie upierac przy wysokosci mandatow, ktorych praktycznie sie nie wlepia?

A teraz o najezdzaczach itp. Po szosach z reguly poruszam sie zaladowanym po dach duzym vanem, lub pick-upem. Oba, choc maja sporo mocy, nie maja wystarczajacej trakcji do szalenstw. Jestem zatem ewidentnym sredniakiem na drogach. Przy dobrej widocznosci bywa, ze pojade szybciej. Z reguly jednak jade przepisowo. Jesli obszar jest naprawde zabudowany ja naprawde jade wg KD. I wiesz co, taka technika jazdy powoduje, ze nie jestem traktowany jak zawalidroga. Nie zdaza mi sie, ze ktos trabi, blyska czy najezdza (a jesli najezdza – no coz nauczylem sie naciskac lekko pedal hamulca lewa noga, nie zwalniam, a tylko zapalam stopy – dziala znakomicie). Jak zatem trzeba zawalac droge, aby doznac ataku furii z tylu?

Najfajniejsze jest to, ze w odbytej ostatnio dluzszej podrozy, mocno zaladowanym autem osobowym, dwa razy blyskano na mnie. Raz w Austrii, a raz w Czechach. Bez watpienia byli to Polacy, choc mieli miejscowe numery. W Polsce nikt nie blyskal, choc jechalismy sporo wolniej niz w Austrii i Czechach.

> Czasem forumowa mądrala się odsłania na forum i pokazuje swoje prawdziwe oblicz

> e, oblicze idioty.

I znowu mam mieszane uczucia. Za nic nie wiem kogo masz na mysli, piszac idiota?



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: póki ulice pełne limuzyn jaśniepaństwa

emes-nju napisał:

> Autobus PKS stoi na przystanku w ściśle określonym miejscu. I jeden na każdym p

> rzystanku. To trochę ułatwia formowanie kolejki.

Tak, to jest argument. Nie wziąłem tego pod uwagę.

> I na koniec. Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale rozpychanie się łokciami w Wa

> rszawie jest marginesem.

To bardzo dobrze, że tak jest. Pisząc o rozpychaniu się łokciami oparłem się na tym, co napisałeś wcześniej: „odbywa się walka, która często kończy się tym, że już do trzeciego wozu uda się wsiąść”. Ale skoro nie z użyciem łokci, tylko inaczej odbywa się ta walka, to przyjmuję to do wiadomości.

Jura

Re: Cieszą mnie głosy "poparcia" dla survivalowca

emes-nju napisał:

> Tak uczciwie. Co tego rowerzystę kosztowałoby nie ryzykowanie i skorzystanie z

> przejścia dla pieszych?

Tak bym najprawdopodobniej zrobił.

Jura

Re: Jestem tego samego zdania, emes-nju.

nazimno napisał:

> Bo albo wyprzedzaja jak KAMIKADZE na trzeciego, pokazujac ostatnie osiagi

> silnikow, albo wyprzedzaja tak jak tomus854.

>

> W obu przypadkach mamy do czynienia z patologia.

Najciekawsze jest to, że policję interesuje tylko margines tej patologii, wyprzedzanie na trzeciego. Piszę margines, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz coś takiego widziałem.



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

otoz to , zwykłe 2 pasmówki wystarczą

emes-nju napisał:

> Nie o mękę chodzi, a o chyba bezsens budowy ekspresówki z tak ostrymi zakrętami

> , że az trzeba ograniczać na nich prędkość.

Wlaśnie: jak sa ograniczenia terenowe / ziemnowlasnosciowe nie pozwalające poprowadzić prawie że prosto to

po 1sze : nie ma sensu ich wielkim kosztem „pokonywać” by zapewnić jaśniepaństwu luksus posuwania prostą

po 2 gie : z uwagi na punkt 1 standard drogi powinien odpowiadać prędkości bezpiecznej na tym, możliwym w danej sytuacji, krzywym torze



nawet jeżeli jest Twoja racja, to moja jest mojsza niz twojsza, bo tylko moja racja jest racja najmojsza

Re: To jak mówisz?

agios_pneumatos napisał:

> Na jakim odcinku? 10m, 1km, 26km? Może 40,5km?

To dość podchwytliwe pytanie.

Odcinek będący w stanie j.w. miał może ze 3 km (potem były kolejne w podobnym stanie, ale bez dziur do piasku – jeszcze bez). Kłopot w tym, że jakby emes natknął się na zakaz ruchu na tym pozornie krótkim odcinku, to musiałby nadłożyć dobre 30-40 km. Bo tak gęstą mamy sieć drogową. To zresztą tłumaczy dlaczego tego odcinka nie zamknięto, mimo że jego niezamknięcie naprawdę może skończyć się tragedią. A już na pewno licznymi uszkodzeniami pojazdów.



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Re: Sędziowie też som piraty i chcom pendzić

emes-nju napisał:

uważa Adrian Furgalski

> , ekspert transportu z firmy doradczej TOR”.[/i]

>

Ale żeś się wespaaaaaaaarł…!

Re: Przecież nic nie zrobiłam!

emes-nju napisał:

Raczej niedoświadczone. Co najgorsze z tego zajścia nie wyciągnie wniosków, bo skutecznie dorobiła sobie ideologie. Zapewne szykując „linię obrony” jeżeli wezwałbym policje.

Witam,

Źle zrobiłeś, że odpuściłeś. I mylisz się, że nie wyciągnęła wniosków. Wyciągnęła takie, że można kogoś potrącić, odjechać i pozostaje się bezkarnym. Więcej tak nie rób. Miłosierdzie zostaw na inne okazje. Rozumiem,że cię zatkało, ale skończ z tym zatykaniem;-P Odrzuć w cholerę dżentelmeńskie maniery. Na drodze jesteśmy równi, nie ma taryfy ulgowej. Tak samo popełniamy błędy, tak samo za nie płacimy.

Pozdrawiam,

Inguszetia

Re: Nie tylko emes sie meczy :P

Zupelnie przypadkiem 24.04, w dniu dziennikarskiego testu, mialem przyjemnosc bezpiecznie wracac z Grodziska Mazowieckiego. Z uwagi na to, ze jadac tam z Warszawy zaobserwowalem megakorek na Jerozolimskich w kierunku miasta uznalem, ze pojade przez Blonie. To byl blad. Dotarcie do DK2 (okolo 10 km) zajal mi ponad godzine. Mielismy po drodze dwa wahadla – krociutkie – pierwsze z separatorem tak wielkim, ze przez dlugi czas patrzylem w oczy wk….niego kierowcy z przeciwka, ktory rowniez stal i miotal przeklenstwa. Ten korek pochlonal okolo pol godziny (z zegarkiem w reku kazdy separator mial prawie dwie minuty na odcinku 50 m!!!). Naiwnie myslalem, ze skoro tu ruch sie spowolnil nie strace czasu na korek na skrzyzowaniu z DK2. A gdziez tam, w tabunie TIRow stalem tu co najmniej 20 minut. Pozostale 15 minut to okolo 9 km drogi…

Droga z Blonia do S8 na granicach Warszawy to okolo godziny glownie postoju na swiatlach z uwagi na skrzyzowania, przejscia i takie tam. Wszystke te przeszkody charakteryzowaly sie tym, ze korek stral WYLACZNIE na DK2. Ruch samochodow i pieszych w poprzek liczony byl w pojedynczych sztukach. A zapewniam, mialem naprawde duzo czasu na obserwacje tych miejsc zanim w ogole do nich sie zblizylem.

Zima opisywalem Wam przypadek swiatel na DK7 20 km od Krakowa, gdzie znakomita sygnalizacja spowodowala, ze te 20 km zajelo mi 2 godziny. Korek rozladowala dopiero interwencja policji. Ich interwencja uruchomila DK7 i absolutnie nie zablokowala ruchu na uliczkach poprzecznych – wiecej odblokowal go. Gdy bowiem zator w miasteczku ruszyl samochody z poprzecznych ulic mialy gdzie wjechac. Gdy korek stal, stali i oni…

Wiwat bezpiecznestwo!!! Bo bezmyslni sa tylko kierowcy.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Potrzeba podstawowa: dojść bez trudu

emes-nju napisał:

>Np. taka budowana „po nowemu” po wojnie Warszawa jest wrecz rozlazla i nie nadaje sie do wedrowek „z buta”

nie chodzi o „wedrowki” ale o zwykłe lokalne przejścia, które sa utrudnione m.in. naduprzywilejowaniem ruchu kołowego

> i miedzy innymi wlasnie dlatego jest jednym z najbardziej zakorkowaych miast w Europie.

mamy powtarzać o głównych przyczynach zakorkowania? Bo ja bardzo chętnie moge jeszcze raz o sterowaniu ruchem. opłatach od miejsa i zbiorkomie.

>Tym bardziej, ze wobec rozleglosci aglomeracji i praktycznym braku komunikacji nie byloby glupio wpuszczac ludzi w poblize „spieszonych” regionow samochodami, co troche kloci sie z idea…

Nie kłóci sie !!! ucywilizowanie stosunków pieszo-kołowych nie zabiera mozliwosci dojechania, a tym co dojeżdżają we właściwy na masto sposob ( spokojnie smartopodobnym el-pojazdem ) wręcz zdecydowanie ułatwia uwalniając od zagrożenia od szybkowsciekłych chwastow. ..i to nie tylko „w pobliże” ale prawie wszedzie

>Komunikacja nie daje rady juz teraz

zbiorkom urynkowić, taksówki potanić i da rady

> (i dotknie to najbardziej tych, dla ktorych dobra chcesz ograniczac ruch i zmuszac do poruszania sie „z buta”!).

ja nikomu nie chcę , k.., „ograniczać” możliwości dojechania !

> W zalozeniu ekskluzywne deptaki z drogimi butikami zamienily sie w pijanie piwa (pod kebab) dla szczeniakow…

przeginaniem z ilością deptaków sensu stricto, generalnie jestem przeciw . By zwiększyć swobodę chodzenia jeszcze bardziej wystarczy ograniczyć na danym kawałku prędkość pojazdów do spacerowej. i nie mieszajmy do tematu patologi alkoholowych, które można zwalczyć metodami porządkowymi ( nie ograniczaniem ilości alkoholni – bo to byłoby sprzeczne z liberalizmem, ale wymuszeniem grzeczności i donoszeniem rodzicom )



nawet jeżeli jest Twoja racja, to moja jest mojsza niz twojsza, bo tylko moja racja jest racja najmojsza

Wystarczy wczesniej wyjsc z domu

To w Polsce gwarancja pomyslnosci wszelakiej!

No wiec dzis, zly emes, zly, nie wyszedlem wczesniej, a normalnie. Do przejechania po Warszawie, a raczej po jej peryferiach, mialem kilka km. Normalnie, razem z wizyta tam, dokad jechalem, nie zajmowalo mi to wiecej niz 15-20 min.

No ale skoro w Warszawie mozna z okazji budowy metra zamknac Warszawe i… metro, to czego ja, glupi emes, oj glupi, sie spodziewalem.

Rure wymieniano. Sadzac z moich dosc zabawnych prob dojechania do celu, w calym Wawrze. Jakbym nie probowal, objezdzajac coraz wieksze kawalki miasta, zawsze gdzies byl znak informujacy o objezdzie (czyli zakaz ruchu).

No ale nie narzekajmy, ze nie dalo sie dojechac! Dalo sie. Zajelo mi to ze 45 min, ale sie udalo. Powrot mialem juz przecwiczony wiec zajal mi tylko pol godziny.

No i teraz juz wiem, ze jak chce sie na droge poswiecic kwadrans, to trzeba do tego doliczyc godzinke i gra i buczy. (Tylko kiedy spac albo pracowac jezeli trasa ma zajac 4 godziny, a doliczyc trzeba, zeby zachowac rownowage, jakies 16 godzin? 😛 ).

Na szczescie zly i glupi emes jest przy okazji emesem twardzielem, wiec jak w czasie jego podrozy zaczeli do niego wydzwaniac poumawiani klienci, to emesowi nawet powieka nie drgnela. Ani noga na gazie. Bo bezpieczenstwo najwazniejsze! Co tam interesy emesa, z ktorych oplaca sie inwestycje, ktore emesowi spied… tylko dzis do poludnia dwa, na szczescie malutkie, zlecenia.

PS. Jak to u nas poszatkowano cala dzielnice, ale roboty widzialem tylko w jednym miejscu. Co ciekawe w miejscu, w ktorym droge zamknieto, bo dziure kopano obok drogi… Jakies 15 m obok…



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Re: Wspolczuje Opolanom…

emes-nju napisał:

> DOPIERO ZA 15 LAT DOGONIA CYWILI

> ZACYJNIE STOLICE
. A stolica tez nie bedzie przeciez…

>

> No nie… Nie moge napisac „nie bedzie stala w miejscu”. Juz stoi 😛

>

> I stac bedzie bo inaczej „sie nie da” :/

A kogo dogania stolnica?

www.tvn24.pl/0,1721470,0,1,to-jest-syf-smierdzace-serce-warszawy,polska_i_swiat.html

naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=stronaGlowna&dep=389109&data=&lang=PL&_CheckSum=-699047667

Czyżby chcieli prześcignąć Czarnobyl?

Więcej torów!

Więcej buspasów!

I więcej stadionów!!



zbrodniarze.com

aferyibezprawie.org

tygodnik.nowaprawica.org.pl/

bezprawie.pl

Re: Miszcz od budowy wie…

emes-nju napisał: kazdy wie, ze recepta na bezpieczenstwo jest „dostosowanie”.

No właśnie,a jak nie wie,jego wina! Prawie każdy konflikt na linii obywatel – jakakolwiek instytucja publiczna lub „mocniejsza” niż przeciętna,obywatel skazany jest na porażkę.

I to jest słuszne,niech jeden z drugim(taki obywatel)nie myśli że mu „wolno”.

Ileż to „dowodów” potrzeba zgromadzić i jak one muszą być mocne żeby uzyskać zadość uczynienie za powstałe szkody z winy drogowców.

W przypadku ofiar,żaden „dowód” nie wystarczy,winny jest zawsze kierowca.