Inna rzeczywistosc.

Szwajcaria, winieta (1 rok), 33 SF = 112 PLN, jezdzisz, ile chcesz i po czym chcesz.

Polska bileciki/paragony ( z nadrukiem „niefiskalny” (? lody jakies czy co) )

na odcinku Wroclaw- Gliwice zaplacilem ostatnio 16,20 PLN, czyli

caloroczna winieta szwajcarska to ~ 7 takich przejazdow

Wniety drukuje sie jak znaczki pocztowe, koszty znikome.

W Polsce utrzymujemy cala infrastrukture bramkowo-urzednicza, spowalniamy ruch,

korkujemy wjazdy w oszar bramek, krotko mowiac – samobiczowanie.

A po cholere, jesli mozna bylo prosciej?

Warto bylo w to wchodzic?

Comments are closed.